niedziela, 10 kwietnia 2016



Kochani dawno mnie tutaj nie było. Życzę Wam wszystkim miłego choć deszczowego, niedzielnego wieczoru

poniedziałek, 31 marca 2014

Boża łaska


Dziś popołudniu znowu bardzo się źle czułam. Myślałam że znowu będę musiała jechać do Szpitala ale wzięłam tabletki i mój stan się polepszył. Pan znowu okazał mi łaskę i wszystko jest O.K. Cieszę się, że mam Boga za Tatusia. Mój Abba jest moim życiem. Dla Niego nie zrobię sobie krzywdy.

sobota, 4 stycznia 2014


Uwielbiam tą piosenkarkę.

sobota, 19 stycznia 2013

Lednica-Podnies mnie Jezu i prowadz do Ojca

Starożytny autor protoewangelii Jakuba opowiada nam, że Maryja w wieku trzech lat została ofiarowana w świątyni, aby pobierać tam nauki, to w rzeczywistości chce nam powiedzieć, że Maryja od momentu, gdy zaczęła używać rozumu, ofiarowała się Bogu jako Jego świątynia (Gabriel Amorth "Ewangelii Maryi"). Maryja - "Błogosławiona, która uwierzyła" 148 Dziewica Maryja urzeczywistnia w sposób najdoskonalszy posłuszeństwo wiary. W wierze przyjmuje Ona zapowiedź i obietnicę przyniesioną przez anioła Gabriela, wierząc, że "dla Boga... nie ma nic niemożliwego" (Łk 1, 37) 9, i dając swoje przyzwolenie: "Oto ja służebnica Pańska, niech mi się stanie według twego słowa!" (Łk 1, 38). Elżbieta pozdrawia Ją: "Błogosławiona jesteś, któraś uwierzyła, że spełnią się słowa powiedziane Ci od Pana" (Łk 1, 45). Z powodu tej wiary wszystkie pokolenia będą Ją nazywały błogosławioną 10. 149 Przez całe Jej życie, aż do ostatniej próby 11, gdy Jezus, Jej Syn, umierał na krzyżu, nie zachwiała się wiara Maryi. Maryja nie przestała wierzyć "w wypełnienie się" słowa Bożego. Dlatego Kościół czci w Maryi najczystsze wypełnienie wiary. Uważna analiza rozwoju myśli maryjnej, na którą, mimo wielu negatywnych tendencji, pozytywny wpływ wywarły między innymi: pogłębione studium biblijne, doniosłe wypowie¬dzi Urzędu Nauczycielskiego Kościoła, np. na temat odnowy kultu maryjnego (Marialis cultus, Pawła VI) a także dialog ekumeniczny, pozwala zrekonstruować drogę, jaką przebyła mariologia katolicka – drogę, którą scharakteryzować można jako ewolucję od mariologii przywilejów do mariologii na¬śladownictwa. Przytoczyć wypada tutaj chociażby tytuły niektórych współczesnych publikacji, gdzie wyraźnie widać próby formułowania nowych tytułów maryjnych wyrażających nie tylko Jej osobiste przywileje i zasługi, lecz przede wszystkim podkreślających Jej właściwe miejsce w porządku zabawienia, wreszcie Jej wzorczą funkcję w stosunku do wierzących: Maryja – żywa Ewangelia Chrystusa 1. WIARA I MODLITWA MATKI PANA Wiara i modlitwa w życiu każdego wierzącego, a w życiu Maryi w sposób szczególniejszy i doskonalszy, stanowią dwie strony jednej przemieniającej i uświęcającej relacji człowieka do Boga. Gdzie człowiek okazuje posłuszeństwo wiary, tam spontanicznie wyrywa się modlitwa, bądź to dziękczynna, bądź błagalna, bądź też modlitwa uwielbienia. Tam, gdzie pielęgnuje się modlitwę, tam też wzrasta i umacnia się wiara. Chrześcijaninowi zapatrzonemu w Maryję natychmiast spontanicznie stają przed oczyma ewangeliczne sceny, dokumentujące powyższą prawidłowość: Zwiastowanie, Kana Galilejska, Krzyż, Pięćdziesiątnica. W każdym z tych wydarzeń Maryja stanęła przed niezwykłą próbą wiary oraz udziela modlitewnej odpowiedzi. 1.1. WIARA I MODLITWA W ZWIASTOWANIU (FIAT I MAGNIFICAT) Biblijna relacja z niezwykłego dialogu Maryi z posłańcem Pana ukazuje bardzo wymownie istotne rysy Matki Pana, otwartej, zasłuchanej, poddanej, gotowej do poświęcenia, posłusznej. Uderza przede wszystkim postawa ufnej, zapominającej o sobie wiary rozumianej nie tyle w sensie przyjęcie za prawdziwe tego, co usłyszała z ust Anioła, lecz daleko bardziej wiary w znaczeniu gotowości do powierzenia siebie całkowicie Bogu i Jego sprawie . W scenie Zwiastowania nie sposób przeoczyć także wyjątkowego charakteru Maryjnej modlitwy. Przypominamy sobie w tym miejscu zapewne słowa znanej pieśni adwentowej, Po upadku człowieka grzesznego. W drugiej zwrotce czcigodny autor bardzo optymistycznie zakłada, że „Panna na ten czas psałterz czytała”. Będąc konsekwentnym, należałoby przyjąć, że swoim przyjściem anioł praktycznie przeszkodził Maryi w modlitwie. Tekst Łukasza wyraźnie akcentuje modlitewny charakter spotkania z aniołem. To nie jest zawarcie jakiegoś kontraktu, lecz jest to dialog modlitwy. Przyznam, że dochodząc do takiego wniosku, wtórnie odkryłem znane przecież już dobrze sformułowania KKK, gdzie fiat Maryi prezentowane jest właśnie jako modlitwa. W numerze 2622 KKK stwierdza się dobitnie: „Modli¬twa Dziewicy Maryi, w Jej «Fiat» i «Magnificat», charakteryzuje się wielko¬dusznym ofiarowaniem Bogu całej swojej istoty w wierze”. Fiat i Magnificat to także przejaw doskonałej, mężnej, nie koncentrującej się na sosobie wiary. Tę właśnie wiarę chwali Elżbieta, w głębokiej scenie nawiedzenia, którą wypełnia atmosfera modlitwy. Fiat i Magnificat to modlitwa wierzącego serca. Nie zapominajmy, że Maryja nie rozmawia w Nazarecie z jakimś człowiekiem, którego deklaracje i obietnice można by poddać w wątpliwość. Rozmawia z Bogiem. A rozmowa z Nim to modlitwa w najczystszym wydaniu, to modlitewny dialog, w którym obie strony – modlący się człowiek oraz wysłuchujący modlitwy Bóg zbliżają się do siebie. W przypadku Maryi zbliżenie to ma absolutnie bezprecedensowy i radykalny charakter poprzez fakt Wcielenia Syna Bożego. „Maryja jest do¬skonałą «Orantką», figurą Kościoła. Gdy modlimy się do Niej, wraz z Nią łączymy się z zamysłem Ojca, który posyła swego Syna dla zbawienia wszystkich ludzi. Podobnie jak umiłowany uczeń, przyjmujemy do siebie Matkę Jezusa, która stała się Matką wszyst¬kich żyjących. Możemy modlić się z Nią i do Niej. Modlitwa Kościoła jest jakby prowadzona przez mo-dlitwę Maryi. Jest z Maryją zjednoczona w nadziei” . Możemy się modlić z Nią i do Niej. Wydaje się, że ten pierwszy wymiar modlitwy Kościoła powinien być jeszcze mocniej uwypuklony i dowartościowany Orędzie Bożego zwiastuna skierowane do Maryi wymagało do Niej wiary, zawierzenia. Wiara ta polegała na głębokim przekonaniu, że Bóg jest wszechmocny i nie tylko może zapowiadać rzeczy pełne tajemnicy, ale może je równie realizować (Łk 1,37). Inaczej mówiąc, jest to wiara w Boga, dla którego nie ma nic niemożliwego (Łk 18,27) [...] Maryja, która uwierzyła, że Bóg może uczynić Ją Matką Syna Najwyższego bez udziału człowieka, zasługuje na tytuł Matki wszystkich wierzących” . Magnificat jest naturalnym dopełnieniem fiat, gdyż wyraźnie zostaje umiejscowiony tam, gdzie pochwały doznaje raczej wiara Maryi niż Jej zasługi: „błogosławiona jesteś, któraś uwierzyła, że spełnią Ci się słowa powiedziane Ci od Pana”. 1.2. WIARA I MODLITWA W MISTERIUM PASCHY „A pod krzyżem Jezusa stały...”. „Przez całe Jej życie, aż do ostatniej próby, gdy Jezus, Jej Syn, umierał na krzyżu, nie zachwiała się wiara Maryi. Maryja nie przestała wierzyć «w wypełnienie się» słowa Bożego. Dlatego Kościół czci w Maryi najczystsze wypełnienie wiary” . Męstwo w wyznawaniu wiary przez Maryję to jeden z ulubionych tematów kaznodziejskich. Zacytowany przed chwilą fragment z KKK zdaje się tę tendencję potwierdzać i umacniać. Zwróćmy jednak uwagę na bardzo istotny akcent: wiara Maryi ukazana została w aspekcie eklezjologicznym. Wyraźnie dochodzi tu do głosu typiczne rozumienie wiary Matki Chrystusa. Poza tym w KKK jest mowa o wypełnieniu się wiary, a nie wspomina się w tym konkretnym przypadku o pielgrzymce wiary. Pełna lektura katechizmu odsłania wszystkie aspekty postawy wiary Maryi, gdyż zredagowany on został zarówno w oparciu o sobór jak również z wyraźnymi odniesieniami do Redemptoris Mater Jana Pawła II. To właśnie ten ostatni pochyla się nad abrahamiczną wiarą Dziewicy z Nazaretu. „Powinniśmy wtedy zwrócić się do świadków wiary: Abrahama, który «wbrew nadziei uwierzył nadziei» (Iz 4,18); Maryi Dziewicy, która w «pielgrzymce wiary», uczestnicząc w cierpieniu Syna i nocy Jego grobu [...]” . Jan Paweł II nie waha się stwierdzić, że w swojej pielgrzymce Maryja przeżywała swoistą „kenozę” wiary: „Przez tę wiarę Maryja jest doskonale zjednoczona z Chrystusem w Jego wyniszczeniu [...] U stół Krzyża Maryja uczestniczy przez wiarę we wstrząsającej tajemnicy tego wyniszczenia. Jest to chyba najgłębsza w dziejach człowieka ‘kenoza’ wiary. Przez wiarę Matka uczestniczy w śmierci Syna – a jest to śmierć odkupieńcza” . Dopełnieniem wydarzenia pod krzyżem jest modlitewna obecność Matki Pana w Wieczerniku. Dzień Pięćdziesiątnicy był, jak mamy prawo zasadnie przypuszczać, okazją otwarcia serca i ust do modlitwy po Wielkim Piątku, który nie prowokował niczego innego, jak tylko pełne bólu milczenie. Nie dysponujemy zapisem, jak modliła się Maryja w Wieczerniku, niemniej domyślamy się mocy i skuteczności modlitwy Ducha Świętego w Niej. 2. PRZEWODNICZKA W WIERZE NAUCZYCIELKA MODLITWY, CZYLI O KULCIE NAŚLADOWANIA MARYI KKK przywołuje wiele epizodów z życia Maryi, ciągle podkreślając ich związki z życiem Jezusa. Szczególnie ma to miejsce tam, gdzie jest mowa o misterium Bożego Narodzenia, dziecięctwa i życia ukrytego Jezusa, które stanowią ilustrację więzi zacho¬dzących między życiem Matki i Syna. Dalej mówi KKK o „przywilejach” Maryi, obejmują¬cych Jej życie ziemskie i wypełnienie Jej życia w chwale. „Błogosławiona Dziewica szła naprzód w pielgrzym¬ce wiary i utrzymała wiernie swoje zjednoczenie z Synem aż do krzyża, przy którym nie bez postanowienia Bożego stanęła, najgłębiej ze swoim Jednorodzonym współcierpiała i z ofiarą Jego złączyła się mat¬czynym duchem, z miłością godząc się, aby doznała ofiarniczego wynisz¬czenia żertwa z Niej zrodzona; a wreszcie przez tegoż Jezusa Chrystusa umierającego na krzyżu oddana została uczniowi jako matka tymi słowa¬mi: «Niewiasto, oto syn Twój» (J 19,26-27)” . Maryja czynnie uczestniczy w Jego misterium i Jego posłaniu. Dlatego „powinniśmy [...] zwrócić się do świadków wiary: Abrahama, który «wbrew nadziei uwierzył nadziei» Iz 4,18); Maryi Dzie¬wicy, która w «pielgrzymce wiary» doświadczyła nawet «nocy wiary», uczestnicząc w cierpieniu Syna i nocy Jego grobu; i tylu innych świadków wiary: «mając dokoła takie mnóstwo świadków, odłożywszy wszelki ciꬿar, a przede wszystkim grzech, który nas łatwo zwodzi, winniśmy wy¬trwale biec w wyznaczonych nam zawodach. Patrzmy na Jezusa, który nam w wierze przewodzi i ją wydoskonala» (Hbr 12,1-2)” . Maryja jest wzorem chrześcijanina, wzorem prawdziwie wierzącego człowieka. To stwierdzenie nie jest nowe. Nowość bierze się stąd, że w tradycyjnej mariologii prawdę tę przyjmowano raczej bezrefleksyjnie, bez świadomości wagi problemu. Współczesna mariologia zwykła rozróżniać pomiędzy modelem chrystotypicznym, rozumianym jako pobożność do Maryi, a modelem eklezjotypicznym, w znaczeniu pobożności na wzór Maryi. Rozróżnienie to spełnia rolę krytycznego narzędzia pozwalającego przypatrzeć się i teologicznie ocenić przejawy pobożności i kultu maryjnego praktycznie na przestrzeni całych dziejów chrześcijaństwa. Pobożność chrystotypiczna, dominująca w katolickiej tradycji, zdawała się zwalniać wierzącego ze współodpowiedzialności za swoje zbawienie. Przesadnie, moim zdaniem, koncentrowała się na zasługach Maryi, które tym skuteczniejszym czyniły jej przemożne wstawiennictwo. Tym czasem pobożność ekelzjotypiczna przywraca ten zapomniany wymiar i czyni z wierzącego ucznia czerpiącego z przekonujących, wybitnych przykładów, jaki Maryja bez wątpienia stanowi. Ojciec Napiórkowski pisze, że wierzący uczyć się powinni zasłuchania Maryi w Słowo Boże oraz sposób jego doskonałego wypełniania, powinien okazywać gotowość do mężnego przyjmowania woli Bożej przeprowadzającego nas niejednokrotnie przez „noce wiary”, powinien uczyć się wytrwałości, która wydaje błogosławione, obfite owoce. Te i podobne postulaty i wnioski skłoniły teologów- mariologów do wypracowania zasad tak zwanego kultu naśladownictwa. Kilka słów na ten temat. „Chrześcijanin ma być uczniem Chrystusa, iść drogą Chrystusa, wstępować w Jego ślady, słuchać pilnie słowa Chrystusa, rozważać je w sercu I według niego żyć. Na tej drodze chrze¬ścijanin potrzebuje wzorów. Nie znajdziemy pod słońcem piękniejszego wzoru bycia chrześcija¬ninem (chrześcijanką) jak Maryja - pierwsza chrześcijanka, nauczycielka pobożności [...]. Matka Najświętsza jest dla nas najpiękniejszym wzorem naszych odniesień do Chrystusa, naszej pobożności w stosunku do Chrystusa... Jak Jezusa ko¬chać, jak Mu zawierzyć, jak na Nim całkowicie polegać, jak dla Niego żyć, jak Go słuchać... Chrystus nie może być dla nas takim wzorem. On pozostaje najwspanialszym wzorem naszej postawy wobec Ojca. Jak mamy odnosić się do Niego, tzn. do Chrystusa, On nas pouczał sło¬wem, ale nie mógł nas pouczyć przykładem. Nie mógł swoim przykładem ukazać nam, jak win¬niśmy się do Niego odnosić. Tego zaś najpiękniej uczy nas swoim wzorem Maryja, Służebnica Pańska, pierwsza chrześcijanka, Nauczycielka pobożności. Sobór dopowiedział, czego przede wszyst¬kim Maryja jest pierwowzorem, czyli typem Ko¬ścioła: przede wszystkim jest pierwowzorem wiary, miłości i doskonałego zjedno¬czenia z Chrystusem, nadziei, posłu¬szeństwa. Jan Paweł II [...] nazwał Matkę Bożą pierwszą uczen-nicą swego Syna (RM 41)” .

piątek, 11 stycznia 2013

Witajcie po mojej długiej nieobecności ale niestety moja choroba nie pozwoliła mi długo tu zajrzeć. Pan kiedy nadchodzi światło rozbłyska kiedy ze mną jest dusza się raduje. On mnie uskrzydla gdy we mnie się odzywa. Jego Miłość rozlewa we mnie się. Jak mam Cię Panie nie kochać ? Twoja miłość mnie otacza ona mnie unosi pod same chmury. Ty Panie jesteś moją tęczą, po której kroczę. Nie mam innego Oblubieńca prócz Ciebie. Mój Królu, mój Panie, mój Przyjacielu, przyjdź do mnie i pociesz mnie wśród ciemności mej choroby, przyjdź Panie i nie daj mi zginąć pośród hien mych objawów.

niedziela, 9 stycznia 2011


Święta Teresa od Dzieciątka Jezus przywiązywała dużą wagę do prawdy i uniżania się, że nie pozwalała nowicjuszce usprawiedliwić zmęczeniem czy chorobą jej zniechęcenia w praktykowaniu cnoty. Zachęcała ją raczej do uznania, że jest "bardzo słaba w praktykowaniu cnoty" i wykorzystania tej prawdy do uniżenia się i stanięcia w szeregi "małych dusz". Jasno wskazywała, że zanim się zacznie żyć heroicznym zawierzeniem Bogu, trzeba najpierw zaczynać od pokory, od pokornego uznania swojej słabości i odrywania się od nadziei pokładanej w sobie, rach doczesnych, naturalnych czy duchowych.
....dobrze jest - powiedziała do jednej siostry - że twoje zwycięstwa zmieszane są zawsze
z porażkami i to z rodzaju takich, o których nie możesz myśleć z przyjemnością.
Przeciwnie, wspomnienie o nich upokarza cię, pokazując, że nie należysz
do dusz wielkich.

Nie szukajmy uznania otoczenia, nie żyjmy w przekonaniu, że jesteśmy już doskonali, lecz wzrastajmy pokornie w coraz większym oczekiwaniu wszystkiego od Boga.

Jeżeli uważają cię za osobę pozbawioną cnoty, gdy ty jednocześnie starasz się
właśnie gorliwie ją zdobyć - mówiła do nowicjuszki - nic ci przez to nie ujmują
i nie czynią uboższą ... gorzej dla tych, którzy sądzą ci krzywdząco, a tym
lepiej dla ciebie, jeśli upokarzasz się dla miłości Bożej.




Litania o pokorę


Cichy i pokornego serca - wybaw mnie, Jezu
Od pragnienia szczęścia,
Od pragnienia spokoju,
Od pragnienia ułatwień,
Od pragnienia wypowiedzenia się,
Od pragnienia, aby mnie kochano,
Od pragnienia, aby mnie chwalono,
Od pragnienia, aby mnie rozumiano,
Od pragnienia, aby mnie poszukiwano,
Od pragnienia, aby mnie nad drugich przenoszono,
Od pragnienia aby mnie oszczędzano,
Od pragnienia, aby mojej rady zasięgano,
Od pragnienia, aby się z moim zdaniem liczono,
Od pragnienia, aby wszystko we mnie za dobre uważano,
Od obawy przed niepowodzeniem,
Od obawy przed krytyką,
Od obawy przed trudnościami,
Od obawy przed upokorzeniami,
Od obawy przed poniżeniem,
Od obawy przed zapomnieniem,
Od obawy przed niesprawiedliwością,
Od obawy przed szyderstwem,
Od obawy przed wzgardą,

Modlitwa o łaskę pokornej ufności


Zwracam się do Ciebie, ukochana Święta Tereso, prosząc, abyś nauczyła mnie Twojej małej drogi,. Wyproś mi łaskę, abym dobrze zrozumiał nieskończoną, pełną miłosierdzia miłość Ojca Niebieskiego ku małym duszom, abym z dziecięcą prostotą i ufnością, we wszystkich potrzebach zwracał się do Niego i jako małe dziecko z zupełnym spokojem spoczywał w jego ramionach. Amen.

piątek, 31 grudnia 2010


Szczęśliwego Nowego 2011 Roku życzy Stokrotka

piątek, 24 grudnia 2010


Święta Bożego Narodzenia

Wszystkim życzę błogosławionych, pełnych pokoju, radości i wiary Świąt Bożego Narodzenia oraz szczęśliwego 2011 roku.

niedziela, 28 listopada 2010


Wiara, ufność, nadzieja … Leave a comment

Miłość
kocha wszystko, wiele przeżywa, wiele widzi,
dużo przemienia w dobro.
Jest jak łza, która dotyka każdego terenu duszy mojej.
Kocha nieustannie, nie zapomina zła, dąży do dobra.
Dba o swoje i o cudze.
Rozdaje siebie, daje innym ile może.
Nie zapomina pięknych wspomnień,
oddala to co bolesne.
Dotyka ciemne strony mego życia,
daje się unieść wśród płatków czerwonych róż.
Ulatnia się gdy czynię zło.
Przychodzi i daje wszystko co ma,
odchodzi gdy jej nie potrzeba.

Wiara
Panie przymnóż nam wiary – prosimy w Ewangelii
Jedna ona jest, ufająca,
pokrzepiająca duszę.
W niej jest ukojenie mej duszy.
Za nią biegnę gdy wszystko stracone.
Mój ból w troskę wiary wrzucam
i idę tam gdzie światła brak.
Jezu jak mam Cię odnaleźć ?
Wiara – to Boga znak.

Ufność
tęskniący ślad Boga w nas.
Ona mi dodaje skrzydeł,
daje poczucie bezpieczeństwa.
Radość gdy smutek wkrada się do mych myśli.
Nie jest rzeczą lecz żyjącą myślą w nas.
Ufność choć nieuchwytna w nas
potrzebujemy jej by kochać i żyć.
Przybliżyć się do niej to jak dotknąć
promieni słońca.
Mój Jezu – gdzie szukać ufności ?
W Twoim sercu zanurz mnie,
W Twej ufności utul mnie,
bym znalazła Anioła cień.

Nadzieja
bierze mnie na ręce i niesie jak małe dziecię,
zbliża się po cichutku,
maleńkie stopki idą wciąż ku górze.
Nadziejo zabierz mnie do niebios bram.

środa, 24 listopada 2010


W tym tygodniu umarł mój chrzestny. Nie czuję by to było inne niż życie. Jest mi smutno bo go już nigdy nie zobaczę lecz wspieram się tym, że poszedł do Niebios Bram, został zbawiony.

Śmierć (łac. mors, exitus letalis) – stan charakteryzujący się ustaniem oznak życia, spowodowany nieodwracalnym zachwianiem równowagi funkcjonalnej i załamaniem wewnętrznej organizacji ustroju.

Poza śmiercią całego organizmu można także wyróżnić śmierć:

* poszczególnych organów (np. kory mózgu, serca, nerek, wątroby),
* tkanek,
* komórek.

Pojęcie śmierci rozmywa się w przypadku organizmów zdolnych do regeneracji brakujących części ciała (np. pierścienice), roślin (u których możliwe jest odtworzenie całego organizmu nawet z jednej komórki), czy też bakterii wytwarzających spory (formy przetrwalnikowe).

poniedziałek, 22 listopada 2010

Dziś rozważamy tekst o Jezusie Chrystusie w którym mamy odpowiedzieć sobie na ważne pytanie : Czy ja kocham Jezusa, Jak Go kocham ?

Zmartwychwstały ukazuje się w Galilei

Potem znowu ukazał się Jezus nam Morzem Tyberiadzkim. A ukazał się w ten sposób : Byli razem Szymon Piotr, Tomasz zwany Didymos, Natanael z Kany Galilejskiej, synowie Zebedeusza oraz dwaj inni z jego uczniów. Szymon Piotr powiedział do nich : <>. Odpowiedzieli mu : <>. Wyszli więc i wsiedli do łodzi, ale tej nocy nic nie złowili. A gdy ranek zaświtał, Jezus stanął na brzegu. Jednakże uczniowie nie wiedzieli, że to Jezus. A Jezus rzekł do nich :<>. Odpowiedzieli Mu :<>. On rzekł , :do nich :<>. Zarzucili więc i z powodu mnóstwa ryba nie mogli jej wyciągnąć. Powiedziała więc do Piotra ów uczeń, którego Jezus miłował :<>. Szymon Piotr usłyszawszy, że to jest Pa, przywdział na siebie wierzchnią szatę - był bowiem prawie nagi - rzucił się w morze a reszta uczniów dopłynęła łodzią, ciągnąc za sobą sieć z rybami. Od brzegu bowiem nie było daleko - tylko około dwustu łokci.
A kiedy szli na ląd, ujrzeli żarzące się na ziemi węgle, a na nich ułożoną rybę oraz chleb. Rzekł do nich Jezus :<>. Żaden nie odważył się zadać Mu pytania :<>, bo wiedzieli, że to jest Pan. A Jezus przyszedł, wziął chleb i podał im podobnie i rybę. To już trzeci raz, jak Jezus ukazał się uczniom od chwili, gdy Zmartwychwstał.

Piotr otrzymuje władzę pasterską

A gdy spożyli śniadanie, rzekł Jezus do Szymona Piotra :<>. Odpowiedział Mu :<>. Rzekł do niego :<>.I znowu, po raz drugi, powiedział do niego :<>. Odparł Mu :<>. Rzekł do niego :<>. Powiedział mu po raz trzeci :<>. Zasmucił się Piotr, że mu po raz trzeci powiedział kochasz mnie?>>. I rzekł do Niego :<>. Rzekł do niego Jezus <>. Zaprawdę, zaprawdę, powiadam ci : Gdy byłeś młodszy, opasywałeś się sam i chodziłeś gdzie chciałeś. Ale gdy się zestarzejesz, wyciągniesz ręce swoje, a inny cię opasze i poprowadzi, gdzie nie chcesz. To powiedział, aby zaznaczyć, jaką śmiercią uwielbi Boga. A wypowiedziawszy to rzekł : <>.


Rozważanie : Jezus kocha mnie niesamowitą miłością. Pierwszą troską Boga jest to by nam było na ziemi dobrze, On chce nas zaopatrywać we wszystko. W tym fragmencie widać jaka jest nasza miłość do Boga. Wzór Szymona Piotra - pierwszego papieża - daje nam poznać, iż nasza miłość do Boga jest krucha i mała.
Ten fragment pokazuje też Eucharystię, Jezus daje uczniom jeść.

sobota, 20 listopada 2010


Czym jest bluźnierstwo ? Jak czytamy w encyklice Ojca Świętego – „nie polega ono na słownym znieważeniu Ducha Świętego, polega natomiast na odmowie przyjęcia zbawiania, jakie Bóg ofiaruje człowiekowi przez Ducha Świętego, działającego w mocy Chrystusowej ofiary krzyża”. Odmowa przyjęcia zbawienia, radykalna odmowa nawrócenia się to jest grzech przeciwko Duchowi Świętemu. „Bluźnierstwo przeciwko Duchowi Świętemu – czytamy w dokumencie – jest grzechem popełnionym przez człowieka, który broni rzekomego prawa do trwania w złu, we wszystkich innych grzechach, i który w ten sposób odrzuca Odkupienie. Człowiek pozostaje zamknięty w grzechu, uniemożliwiając ze swoje strony nawrócenie a więc i odpuszczenie grzechów, które uważa jakby za nieistotne i nieważne w swoim życiu. Duch Prawdy napotyka w człowieku wewnętrzny opór. Pismo Święte nazywa to zatwardziałością serca”. Grzech przeciwko Duchowi Świętemu to mocne, wewnętrzne zamknięcie w człowieku na to, z czym przychodzi do niego Chrystus – na łaskę przebaczenia. To nie Bóg nie odpuszcza mu grzechów, ale człowiek tak mocno zamyka się sam w sobie, że Pan Bóg nie ma do jego serca dostępu. Trudny do zrozumienia jest ten grzech i pewnie trudne są te słowa, które tu dziś wypowiadam, ale na pewno są dla nas zaproszeniem, abyśmy rozpoznawali działającego Boga, widząc Jego niezwykłe znaki pośród nas i w naszym życiu. Znakiem nie jest jedynie to, że ktoś wyzdrowieje lub że zatwardziały grzesznik radykalnie się nawróci. Tych znaków, które Pan Bóg czyni pośród nas, w naszym życiu i naszej ludzkiej historii, jest bardzo wiele. Dane są nam one po to, abyśmy Boga”, który pośród nas działa, przyjmowali z wiarą, abyśmy otwierali się na łaski, którymi On chce nas obdarować i nie marnowali Odkupienia dokonanego przez Chrystusa. Amen

piątek, 19 listopada 2010

"Spoczynek w Duchu Świętym" - jak odróżnić prawdziwy od fałszywego?

Życie duchowe chrześcijanina jest życiem w Duchu Świętym, który obdarowuje Kościół Chrystusowy potrzebnymi darami. Wiele z nich potrafimy nazwać, określić ich źródło i celowość. Pomaga w tym bogata tradycja duchowa, przekazywana od samego początku przez Apostołów i pierwsze wspólnoty chrześcijańskie. Często stajemy przed koniecznością rozeznawania nowych rzeczywistości duchowych. Tak jest z wyjaśnieniem "spoczynku w Duchu Świętym" lub innymi słowy "odpoczynku w Duchu".

Trudno jest jednoznacznie zinterpretować tę duchową rzeczywistość, ponieważ wśród samych chrześcijan jest wiele różnych stanowisk odnoszących się do tego doświadczenia. Literatura duchowa podejmująca to zagadnienie jest bardzo uboga.

Opis zjawiska

Najczęściej spoczynek w Duchu Świętym ma miejsce podczas charyzmatycznej modlitwy wspólnotowej lub indywidualnej. Osoba otwiera się na działanie Boga i pragnie stanąć w Jego obecności. W wyniku prowadzonej modlitwy, często przy nałożeniu rąk przez osoby modlące się nad konkretnym człowiekiem, ten nagle delikatnie osuwa się na podłogę. Trwa tak bez ruchu przez pewien nieokreślony czas. Jest świadomy tego, co się dzieje wokół niego, lecz nie "czuje" swego ciała. Pozostaje ono poza zasięgiem jego władania. Sytuacja ta trwa aż do momentu "przebudzenia", kiedy o własnych siłach lub na wezwanie kapłana przywołującego Imię Jezusa powstaje.

Próby interpretacji

Pierwszym napotkanym przeze mnie stanowiskiem jest rozumienie spoczynku w Duchu Świętym jako "konfrontacji mocy", w której grzeszność człowieka niejako zderza się ze świętością Ducha Bożego. Można by rzec, że ten, kto nie ma udziału w świętości Najświętszego, zostaje przez Ducha Świętego "powalony" i tak trwa bez ruchu, nie mogąc przyjąć daru nawiedzenia przez Boga.

Inne wyjaśnienie spoczynku w Duchu sugeruje, że jest on po prostu wynikiem uwarunkowań psychosocjologicznych tak osoby "padającej" jak również tych, którzy prowadzą modlitwę.

Można spotkać również zdania, że spoczynek w Duchu jest indywidualnym charyzmatem, któremu nie można przypisać jednoznacznej celowości. Zwolennicy tego kierunku przytaczają następujące fragmenty Pisma Świętego: Dn 10,15-20; J 18,3-8; Dz 9,3-6.

Najczęściej jednak odpoczynek w Duchu tłumaczy się jako objaw działania Bożej miłości, która napełnia daną osobę. Reakcją na to napełnianie jest "omdlenie". Kruche ludzkie ciało z łatwością poddaje się mocy miłości, którą zostaje "owładnięte".

Powyższe interpretacje ukazują wieloprzyczynowość tego zjawiska. Należy pamiętać, że tak samo zły duch może spowodować podobne działanie. Są i tacy, którzy, chcąc zwrócić na siebie uwagę innych, uciekają się do sztuczek - oszustw.

Rozeznanie

Charakterystyczne cechy towarzyszące spoczynkowi w Duchu Świętym to:

- wewnętrzny pokój, jaki otrzymuje dana osoba,

- uzdrowienie fizyczne albo psychiczne,

- osoba jest cały czas świadoma tego, co się wokoło niej dzieje, jest tylko "zupełnie bez sił",

- osoba nie musi wcale upadać, może stać lub siedzieć, ale zawsze odczuwa pokój i wewnętrzną radość,

- upadek jest mało spektakularny: jest to jakby naturalne "osunięcie się".

Przy zafałszowanym "spoczynku" wydaje się, że jest się przez kogoś lub coś "popchniętym", jakby "ugodzonym". Upadek jest spektakularny. Osoba przeżywająca to doświadczenie nie pozostaje w pokoju, ale w jakimś swoistym podnieceniu. Fałszywym spoczynkom towarzyszy masowość ich występowania. Autentyczne odpocznienie w Duchu na ogół dotyczy kilku, wyjątkowo kilkunastu osób.

Spoczynek w Duchu okolicznością uzdrowienia

Wielu autorów piszących o charyzmacie uzdrawiania uznaje odpocznienie w Duchu jako okoliczność uzdrowienia wewnętrznego. Można przyjąć, że charyzmat ten jest miejscem uzdrowienia, ale przyczyną pozostaje zawsze Bóg. Spoczynek w Duchu zależy od aktu woli. Jeżeli zatem ktoś postanowi, że nie upadnie, to Bóg nie będzie łamał jego wolnej woli. Nie ma więc tu mowy o jakimś determinizmie (nawet ze strony Boga), lecz mamy do czynienia z wolnym aktem woli człowieka, który godzi się na to, by został "powalony".

Zagrożenia

Spoczynek w Duchu Świętym nie jest znakiem mocnej wiary osoby, która tego doświadczyła. Wpływa zaś na umocnienie w wierze poprzez towarzyszące mu uzdrowienie czy napełnienie pokojem i odczucie miłości Bożej. Daje się jednak zauważyć wśród wielu wierzących mocne pragnienie doświadczenia tego stanu. Rodzi to pewne niebezpieczeństwo zafałszowania duchowego daru. Niebezpieczeństwo to przejawia się przede wszystkim w próbach sprowokowania "osunięcia" osoby przez prowadzącego modlitwę, wywołania klimatu zbiorowej hipnozy lub transu, w wyniku czego wiele osób "upada". Takie kłamstwa, zmierzające do wzrostu własnej chwały, nie sprzyjają uwiarygodnieniu tego doświadczenia duchowego.

Wnioski

Autentyczny spoczynek w Duchu Świętym jest szczytowym doświadczeniem duchowym przyjęcia łaski Boga w konkretnym czasie i miejscu. Niesie ze sobą Boży pokój i wzmocnienie. Towarzyszy często uzdrowieniom”.

środa, 17 listopada 2010


Grzech przeciwko Duchowi Świętemu jest dla nad trudny do wyobrażenia, więc może sam grzech nas specjalnie nie przeraża, raczej przeraża nas to, co Pan Jezus mówi o jego skutkach – że nie będzie on odpuszczony. W jakiej sytuacji człowiek może się obawiać, że dopuścił się bluźnierstwa przeciwko Duchowi Świętemu ?
Katechizm Kościoła Katolickiego daje odpowiedź krótką, w dwóch zdaniach :”Miłosierdzie Boże nie zna granic, lecz ten, kto świadomie odrzuca przyjęcie ze skruchą miłosierdzia Bożego, odrzuca przebaczenie swoich grzechów i zbawienie darowane przez Ducha Świętego. Taka zatwardziałość może prowadzić do ostatecznego braku pokuty i wiecznej zguby”. Inaczej mówiąc, grzech przeciwko Duchowi Świętemu jest świadomym odrzuceniem łaski Bożej, z którą Pan Jezus do nas przyszedł – łaski przebaczającej grzechy i dobroci Pana Boga. Miłosierdzie Boże (tak jak w Dzienniczku duchowym zapisała s. Faustyna) to nieograniczona i niepojęta dla nas dobroć Pana Boga. Dobroć, której my sobie nie potrafimy wyobrazić. Święta Siostra Faustyna zapisała, jak Pan Jezus skarżył się do niej, że ludzie w tych czasach nie rozpoznają dobroci Boga. To właśnie wzgarda, dobrowolne odrzucenie twej dobroci, którą Pan Bóg nam ofiaruje w Jezusie Chrystusie, w Jego krzyżu, męce, śmierci i zmartwychwstaniu – kiedy my tej dobroci okazanej nam, grzesznikom, nie przyjmujemy i zatwardzamy na nią nasze serce ale wolimy w niej trwać wg Katechizmu jest grzechem przeciwko Duchowi Świętemu. Pewną wykładnię na temat grzechu znajdujemy w encyklice Jana Pawła II „O Duchu Świętym w życiu Kościoła i świata”, z 1986 r. Drugi rozdział encykliki jest zatytułowany : Duch, który przekonywa świat o grzechu. Ojciec Święty daje w nim wykładnię, czym jest ten grzech. Zwraca uwagę, że w czasie Ostatniej wieczerzy Pan Jezus zapowiadając przyjście Ducha Świętego, Ducha prawdy i Uświęciciela, powiedział, że Duch Święty przekona świat o grzechu, o sprawiedliwości i o sądzie. O jaki grzech chodzi ? Ojciec Święty mówi w tym dokumencie, że grzech świata oznacza niewiarę, z jaką Jezus spotkał się wśród swoich, poczynając od rodzinnego miasta Nazaret. Ten grzech oznacza odrzucenie posłannictwa Jezusa, które doprowadziło do wydania na Niego wyroku śmierci. To Duch Święty ma nas, świat, ludzi przekonać o tym grzechu. Dlatego Ojciec Święty zwraca uwagę, że po dniu Pięćdziesiątnicy, kiedy apostołowie otrzymali dar Ducha Świętego i św. Piotr wystąpił wystąpił pierwszy raz publicznie, przemawiając do zgromadzonych tłumów – to Duch Prawdy, przez usta Piotra przekonywał świat o grzechu – odrzucenia Jezusa Chrystusa aż po wyrok śmierci na Golgocie.

niedziela, 7 listopada 2010

Dobranoc




Dobranoc


Przebaczenie
trudne jak związana lina,
osobliwe, chude,
gęste jak ogromna chmura,
niewidzialne,
bolesne.
Przebaczenie długotrwałe jest.
Chorobliwie wnikające w dusze,
prawie niemożliwe gdy ...
Trzymam w sercu żal,
on spala moje życie, emocje, uczucia.
Przebaczyć mogę, ale ...
jedna chwila i znów widzę
rany serca, kłucie wielkie i nie do opisania.
Mój Boże jakżesz przebaczyć
gdy ja nie mogę, to takie odległe.
Patrzę wstecz i w przód a tu jedno
tylko się nasuwa : przebaczenie.